Dolnośląska Miękinia miała być częścią europejskiej układanki Intela. Po zmianie planów amerykańskiego koncernu wraca jako miejsce, które interesuje firmy technologiczne z Tajwanu. To dobry moment, by zapytać, czy Polska potrafi wykorzystywać takie inwestycje szerzej niż tylko jako komunikat o nowych miejscach pracy.

W „Rozmowie Dnia” Radia Wrocław dr hab. Bogusław Półtorak, prof. UEW, z Katedry Finansów Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, komentował zapowiadaną inwestycję tajwańskich firm w Miękini. Jako badacz związany z ekonomią i finansami oraz przewodniczący Rady Think Tanku Impakt Dolny Śląsk patrzy na ten projekt nie tylko przez pryzmat jednej lokalizacji pod Wrocławiem, ale także przez pryzmat pytania o zdolność regionu do wykorzystania dużych inwestycji technologicznych.
Planowane w Miękini inwestycje wpisują się w szerszą rozmowę o miejscu kraju w globalnej gospodarce technologicznej. W ostatnich latach Polska zabiegała o inwestycje w półprzewodniki, centra danych, chmurę, baterie, elektromobilność i zaplecze dla sztucznej inteligencji. Przykłady są różne: planowana inwestycja Intela pod Wrocławiem, region chmurowy Microsoftu w Polsce czy rozwój LG Energy Solution pod Wrocławiem. Każdy z tych projektów pokazuje, że konkurencja o technologię nie rozgrywa się wyłącznie między firmami. Dotyczy także państw, regionów, uczelni i rynku pracy.
Region pracuje na inwestycję przez lata
W debacie publicznej duże inwestycje często sprowadzają się do kilku pytań: ile będzie miejsc pracy, kiedy ruszy produkcja i jaka firma zainwestuje. To są bardzo ważne pytania, ale nie ukazują złożoności tego procesu. Prof. Półtorak zwraca uwagę na proces, który trwa znacznie dłużej niż negocjacje z jednym inwestorem.
Dolny Śląsk przez lata budował przyjazne środowisko dla firm globalnych. Wrocław i jego otoczenie korzystają z położenia blisko rynku unijnego, ale ta przewaga nie wystarczyłaby bez kadr, uczelni, infrastruktury, dostawców i doświadczenia we współpracy z międzynarodowym biznesem. Region Dolnego Śląska nie zaczyna od zera. Ma za sobą inwestycje przemysłowe, motoryzacyjne, usługowe, finansowe i technologiczne, które stworzyły zaplecze pod bardziej złożone projekty.
Dlatego przygotowanie terenów pod wcześniejszą inwestycję Intela nie musi być traktowane wyłącznie jako niezrealizowana obietnica. Uzbrojony teren, procedury, infrastruktura i doświadczenie organizacyjne mogą być teraz wykorzystane przy kolejnym projekcie, co ważne zwiększyc jej efekt. To ważna lekcja dla polityki rozwoju: dużego inwestora nie przyciąga się jedną decyzją. Region pracuje na to konsekwentnie, wiarygodnie i z umiejętnością obsługi skomplikowanych przedsięwzięć.
Polska w globalnym łańcuchu wartości
Kluczowe zdanie z rozmowy dotyczyło strategicznego znaczenia projektu. Jak zauważa prof. Półtorak, przedstawiciele tajwańskiego rządu opisują projekt jako inwestycję, która ma strategicznie umiejscowić Tajwan w Europie. W praktyce oznacza to wybór miejsca, z którego tajwańskie firmy mogą obsługiwać rynek unijny, rozwijać produkcję bliżej europejskich odbiorców i ograniczać część ryzyka związanego z globalnymi łańcuchami dostaw. Może stać się częścią szerszej obecności tajwańskich firm w Europie, zwłaszcza w obszarach związanych z elektroniką, sztuczną inteligencją i elektromobilnością.
Takie inwestycje oddziałują na globalny łańcuch wartości, czyli budowanie sieci powiązań między projektowaniem, produkcją, dostawami, logistyką, finansowaniem i sprzedażą. Dla Polski najważniejsze pytanie więc brzmi: jaką rolę chcemy w tych łańcuchach pełnić.
Możemy być miejscem, w którym wykonuje się prostsze etapy produkcji, co jest wstępem do kolejnych etapów. Dalej możemy też rozwijać kompetencje, lokalnych dostawców, usługi, zarządzanie procesami, zaplecze finansowe i współpracę badawczo-rozwojową. Prof. Półtorak przypomina, że sam Foxconn wyrósł z roli podwykonawcy, a dziś jest jednym z ważnych graczy w obszarze zaawansowanej elektroniki i rozwiązań dla sztucznej inteligencji. To przykład, że udział w globalnej produkcji może być początkiem rozwoju, jeśli gospodarka potrafi się uczyć.
Kadry, automatyzacja i rola uczelni
Jednym z najważniejszych tematów rozmowy były kadry. Nowoczesna inwestycja technologiczna wymaga nie tylko pracowników produkcyjnych. Potrzebuje inżynierów, logistyków, ale też analityków danych, finansistów, specjalistów od jakości, utrzymania ruchu, organizacji procesów i zarządzania projektami.
Automatyzacja zmieni strukturę popytu na pracę. Część zadań przejmą maszyny, systemy cyfrowe i algorytmy, ale wzrośnie znaczenie nadzoru, analizy, bezpieczeństwa i dobrej organizacji. Tu szczególnie wyraźnie widać rolę uczelni. Technologia wymaga ludzi, którzy rozumieją koszty, ryzyko, łańcuchy dostaw, finansowanie, zarządzanie i społeczne skutki inwestycji.
Z tego względu komentarz prof. Bogusława Półtoraka jest istotny. Porządkuje temat, który łatwo sprowadzić do hasła o wielkiej fabryce. Pokazuje inwestycję jako sprawdzian dojrzałości państwa, regionu, uczelni i lokalnej gospodarki. Duży inwestor może przyspieszyć zmianę, ale nie wykona tej pracy za nas.
Miękinia może stać się ważnym punktem na mapie gospodarczej Dolnego Śląska i Polski. Jej znaczenie będzie zależało od tego, czy wokół inwestycji powstaną kompetencje, współpraca i trwała wartość dla gospodarki.
Zobacz więcej komentarzy eksperckich na badania.uew.pl i sprawdź, jak naukowcy Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu wyjaśniają procesy, które wpływają na rozwój regionów, gospodarki i rynku pracy.
Autor tekstu: Barbara Grzelczak



