Kryzys demograficzny w Polsce będzie miał konsekwencje znacznie wykraczające poza spadek liczby mieszkańców. Wpłynie na rynek pracy, dochody samorządów, dostępność usług społecznych i system emerytalny – wyjaśnia prof. dr hab. Marek Kośny, Prorektor ds. Nauki na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Rozmowę z ekspertem przeprowadził Robert Czepielewski ze Studia Forum Ekonomicznego Zachodnia.TV podczas XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Prof. Marek Kośny jest ekonomistą specjalizującym się w ilościowej analizie polityki społecznej i gospodarczej. W swoich badaniach zajmuje się m.in. nierównościami, bezpieczeństwem ekonomicznym gospodarstw domowych, rynkiem pracy oraz oceną skutków polityk publicznych. Od grudnia 2025 roku Prof. Kośny zasiada także w Radzie Rodziny i Demografii przy Prezydencie RP, w której uczestniczy w pracach dotyczących polityki rodzinnej, demograficznej i społecznej.
Poznaj profil ekspercki w Bazie Ekspertów UEW
Prof. dr hab. Marek Kośny
Ekspert w dziedzinie: Polityka społeczno-gospodarcza, Nowe technologie i innowacje

Wyludnianie Dolnego Śląska: metropolie rosną, mniejsze miejscowości tracą mieszkańców
Zmiany demograficzne nie przebiegają w całym kraju jednakowo. Najszybciej mieszkańców tracą mniejsze miasta i obszary położone poza największymi ośrodkami. Na Dolnym Śląsku proces ten jest szczególnie widoczny na Ziemi Kłodzkiej. Wrocław nadal rozwija się i przyciąga nowych mieszkańców, podobnie jak Zagłębie Miedziowe, które także radzi sobie relatywnie dobrze dzięki silnemu rynkowi pracy.
Dla społeczności lokalnych szczególne znaczenie ma struktura migracji. Młode kobiety częściej niż mężczyźni wyjeżdżają do dużych miast, m.in. ze względu na plany edukacyjne i zawodowe. W mniejszych miejscowościach zmniejsza się więc liczba osób, które mogłyby założyć rodziny. Brak pracy, usług i perspektyw skłania kolejnych mieszkańców do wyjazdu, a samorządom coraz trudniej jest planować inwestycje i utrzymywać niezbędną infrastrukturę.
Spadek dzietności zmieni rynek pracy i sytuację samorządów
Współczynnik dzietności w Polsce spadł poniżej 1,1 dziecka na kobietę, podczas gdy poziom zapewniający zastępowalność pokoleń wynosi około 2,1. Różnica między tymi wartościami pokazuje skalę problemu, ale jego pełne skutki będą widoczne dopiero po latach.
Dzisiejszy spadek liczby urodzeń najpierw odczują przedszkola i szkoły. Za około dwadzieścia lat mniej liczne roczniki osiągną wiek produkcyjny, a na rynek pracy wejdzie znacznie mniej młodych ludzi. Oznacza to nie tylko niedobór pracowników, lecz także niższe wpływy z podatków i składek oraz większe obciążenie systemu emerytalnego.
Dla gospodarki oznacza to ograniczenie zasobów pracy, mniejsze wpływy z podatków i składek oraz rosnącą presję na system emerytalny. Przy tak dużym spadku liczby ludności nie można również zakładać, że całkowita wartość polskiego PKB będzie stale rosła. Słabszy potencjał gospodarczy może przełożyć się na niższą pozycję Polski w gospodarce światowej oraz ograniczyć możliwości finansowania zadań publicznych.
Skutki zmian szczególnie mocno odczują samorządy położone poza metropoliami. Z jednej strony będą miały mniej mieszkańców i niższe dochody, z drugiej – wzrośnie zapotrzebowanie na opiekę i usługi dla seniorów. Potrzebne będą transport lokalny, pomoc w codziennych czynnościach, opieka zdrowotna i rozwój centrów usług społecznych. Jeżeli młode osoby wyjadą z mniejszych miejscowości, zabraknie również pracowników zdolnych świadczyć takie usługi.
Polityka demograficzna potrzebuje więcej niż jednego świadczenia
W rozmowie pojawiło się pytanie o rezultaty programów 500+ i 800+. Prof. Kośny rozdziela ich skutki społeczne od skutków demograficznych. Program 500+ przyczynił się do ograniczenia ubóstwa oraz poprawił sytuację rodzin wychowujących więcej dzieci. Nie doprowadził jednak do trwałego wzrostu dzietności. Nie oznacza to, że świadczenie było pozbawione sensu, ale jego efekty należy oceniać zgodnie z celami, które miał realizować.
Ekspert proponuje powrót do dyskusji o kryterium dochodowym przy świadczeniu na pierwsze dziecko w zamożniejszych rodzinach. Uwolnione w ten sposób środki mogłyby zostać przeznaczone na rozwiązania bezpośrednio związane z decyzją o rodzicielstwie. Jako jeden z możliwych kierunków wskazuje wsparcie mieszkaniowe udzielane w chwili narodzin dziecka. Jest to przykład omawiany w dyskusji eksperckiej, a nie gotowy program przedstawiony przez prof. Kośnego.
„To, czego nam brakuje jako Polsce, to spójna polityka demograficzna, w tym polityka migracyjna, bo to jest tak naprawdę element polityki demograficznej”.
Migracja może częściowo uzupełnić niedobory na rynku pracy, ale wymaga konsekwentnej polityki i jasnej odpowiedzi na pytanie, kogo Polska chce zachęcać do osiedlenia się na stałe. Ważną grupę stanowią Polacy mieszkający za granicą. Powroty części emigrantów wskazują, że poprawa warunków życia, wzrost wynagrodzeń i poczucie bezpieczeństwa mogą działać na korzyść kraju.
O przyczynach tych decyzji mówił także dr Paweł Dobrzański, prof. UEW, w artykule „Dlaczego Polacy wracają z emigracji?”. Obecna skala powrotów jest jednak zbyt mała, aby sama mogła odwrócić spadek liczby ludności.
Z rozmowy wynika, że zwiększanie świadczeń nie wystarczy. Decyzje o posiadaniu dzieci zależą również od sytuacji mieszkaniowej, poczucia bezpieczeństwa i perspektyw zawodowych. Polityka rodzinna musi być powiązana z potrzebami rynku pracy, sytuacją samorządów, opieką nad osobami starszymi oraz rozsądnie prowadzoną polityką migracyjną.
Obejrzyj pełną rozmowę z prof. Markiem Kośnym.
Autor tekstu: Barbara Grzelczak



