Co decyduje o dobrej starości? Naukowczynie z UE we Wrocławiu porównały jakość życia seniorów w Europie

Starzenie się społeczeństw nie jest już odległą prognozą. To proces, który trwa tu i teraz i w coraz większym stopniu kształtuje rzeczywistość Europy. W wielu krajach osoby po 65. roku życia stanowią już ponad jedną piątą mieszkańców, a ich udział systematycznie rośnie. Wraz z tym pojawiają się pytania, które wykraczają daleko poza statystyki: co właściwie oznacza dobra starość, co decyduje o jakości życia seniorów? Czy tylko pieniądze? Czy tylko psychika?

Kobieta trzyma tablet a na nim okładka książki "Wielowymiarowa ocena jakości życia osób starszych w krajach Unii Europejskiej na podstawie badania EU-SILC"

Wyobraźmy sobie prostą sytuację. Wchodzimy do pokoju. Na ścianie wisi termometr i pokazuje 10 stopni. Jest zimno, obiektywnie zimno. Ale osoba siedząca w środku mówi spokojnie, że czuje się dobrze, jest jej ciepło i komfortowo. Komu wierzyć? Termometrowi czy człowiekowi? To pytanie dobrze oddaje jeden z podstawowych problemów współczesnych badań nad jakością życia, szczególnie osób w starszym wieku. Czy liczą się przede wszystkim twarde dane, dochód, zdrowie, warunki mieszkaniowe? Czy może ważniejsze jest to, jak ludzie sami oceniają swoje życie i na ile potrafią się do niego przystosować? Dane z badania EU SILC, obejmujące całą Unię Europejską, pokazują wyraźnie, że nie da się wybrać jednej odpowiedzi. Problem polega na tym, że oba podejścia są słuszne, ale tylko częściowo.

Jednym z najciekawszych zjawisk obserwowanych w danych jest tak zwany paradoks dobrostanu. Wraz z wiekiem pogarszają się obiektywne warunki życia. Zdrowie jest słabsze, dochody często niższe, a aktywność społeczna bardziej ograniczona. A mimo to wielu seniorów deklaruje, że są zadowoleni ze swojego życia. To nie jest błąd pomiaru. To efekt działania mechanizmów adaptacyjnych. Ludzie zmieniają oczekiwania, przestawiają się na inne źródła satysfakcji i uczą się funkcjonować w nowych warunkach. To, co kiedyś było standardem, przestaje nim być. W jego miejsce pojawia się większe docenienie stabilności, spokoju i relacji z bliskimi. I to nie jest tylko teoria z modeli statystycznych. W naszych wcześniejszych badaniach, prowadzonych wśród osób z niepełnosprawnościami, bardzo wyraźnie było widać, jak różnie ludzie definiują satysfakcję z życia. Podczas wywiadów fokusowych jedni mówili wprost, że kluczowe są dla nich wysokie dochody i większe możliwości konsumpcyjne. Inni wskazywali, że ważniejsze są niższe, ale stałe dochody, które dają poczucie bezpieczeństwa. Różne były też oczekiwania wobec zmian poprawiających jakość życia. Dla jednych była to poprawa sytuacji finansowej, dla innych dostęp do usług, a dla jeszcze innych po prostu większa przewidywalność codzienności. To dobrze pokazuje, że jakość życia nie jest jedną uniwersalną kategorią, lecz czymś, co ludzie realnie interpretują na różne sposoby. Problem zaczyna się wtedy, gdy ten mechanizm zaczyna być traktowany jako dowód, że obiektywne warunki przestają mieć znaczenie. W debacie publicznej łatwo popaść w jedną z dwóch skrajności. Albo traktujemy jakość życia wyłącznie jako funkcję dochodu i zdrowia, albo zaczynamy mówić, że wszystko jest w głowie. Obie te narracje są uproszczeniami. Z danych europejskich wynika jasno, że bezpieczeństwo ekonomiczne jest warunkiem koniecznym dobrej jakości życia. Seniorzy, którzy pozytywnie oceniają swoją sytuację finansową, mają wyraźnie większą szansę na wysokie zadowolenie z życia. W Polsce ten efekt jest szczególnie widoczny. Subiektywna ocena sytuacji materialnej zwiększa prawdopodobieństwo wysokiej satysfakcji ponad dwukrotnie. Nie chodzi przy tym o luksus. Chodzi o podstawowe poczucie stabilności. Czy wystarcza na rachunki, leki, jedzenie, ogrzewanie. Bez tego trudno mówić o jakimkolwiek dobrostanie, niezależnie od tego, jak silne są mechanizmy adaptacyjne. Dobrze to widać w analizach dotyczących transferów społecznych. Gdyby wyłączyć emerytury i renty, skala ubóstwa wśród seniorów w Europie wzrosłaby dramatycznie. To pokazuje jednoznacznie, że system zabezpieczenia społecznego nie jest dodatkiem, tylko fundamentem. Psychika może pomóc przetrwać trudne warunki. Nie zastąpi jednak pieniędzy, gdy trzeba zapłacić za leczenie albo ogrzać mieszkanie.

Na tym tle szczególnie interesująco wypada Polska. Modele statystyczne pokazują, że o jakości życia seniorów decydują przede wszystkim trzy obszary. Pierwszy to sytuacja finansowa. Nie tyle poziom dochodu liczony w złotówkach, ile subiektywne poczucie bezpieczeństwa. Osoby, które uważają, że ich sytuacja materialna jest dobra, znacznie częściej deklarują wysoką satysfakcję z życia. Drugi obszar to zdrowie i ogólny dobrostan psychiczny. Lepsza samoocena zdrowia oraz poczucie szczęścia wyraźnie zwiększają prawdopodobieństwo wysokiej jakości życia. To nie jest zaskakujące, ale warto podkreślić, że chodzi tu o subiektywną ocenę, a nie tylko diagnozy medyczne. Trzeci element to relacje społeczne. W Polsce szczególne znaczenie mają więzi rodzinne i towarzyskie. Zadowolenie z kontaktów z bliskimi oraz zaufanie do innych ludzi silnie wiążą się z ogólnym dobrostanem. Z kolei samotność działa w przeciwną stronę i istotnie obniża jakość życia. To pokazuje, że starość nie jest wyłącznie problemem ekonomicznym czy zdrowotnym. Jest też doświadczeniem społecznym.

Najbardziej nieoczywisty wynik dotyczy aktywności kulturalnej. W Polsce zmienne, takie jak czytanie książek, wyjścia do kina czy teatru, udział w wydarzeniach społecznych, nie okazały się istotnymi statystycznie czynnikami wpływającymi na ogólne zadowolenie z życia seniorów. Najprostsze wyjaśnienie jest takie, że dla wielu osób starszych kultura znajduje się niżej w hierarchii potrzeb. Bardziej liczy się bezpieczeństwo, zdrowie i relacje. Dopiero potem pojawia się przestrzeń na aktywność poza domem. Można też popatrzeć na seniorów w Polsce szerzej. To  osoby, które wychowywały się w innych realiach ekonomicznych i kulturowych. Ich wzorce zadowolenia nie są oparte na konsumpcji ani na intensywnym uczestnictwie w życiu publicznym, a raczej na stabilności i relacjach rodzinnych.

Porównania między krajami pokazują coś dość oczywistego, ale bardzo ważnego. W północnej Europie starszym ludziom żyje się po prostu lepiej. W Danii, Szwecji czy Finlandii działa sprawne państwo, seniorzy otrzymują wysokie świadczenia i mają dostęp do  usług publicznych wysokiej jakości. Nie jest to kwestia jakiejś wiedzy tajemnej czy lepszej mentalności, tylko efekt konkretnych rozwiązań. Na drugim końcu mamy kraje, gdzie część seniorów musi się mierzyć z realnymi brakami. Ich codziennością są problemy z pieniędzmi, trudniejszy dostęp do lekarza czy gorsze warunki życia. W takich sytuacjach nawet największa życiowa odporność ma swoje granice. Można się przystosować, ale nie da się wszystkiego nadrobić psychiką. To dobrze obrazuje jedną rzecz. Jakość życia seniorów nie wynika tylko z ich wyborów czy nastawienia. W dużej mierze zależy od tego, w jakim systemie żyją.

Należy bardzo wyraźnie podkreślić jeszcze jedną kwestię – nawet w krajach, które radzą sobie nieźle, jest problem, o którym mówi się za mało. Samotność. Dane pokazują wyraźnie, że brak kontaktu z innymi ludźmi bardzo mocno obniża jakość życia. I to niezależnie od dochodu. Można mieć stabilną emeryturę, a mimo to funkcjonować źle, jeśli każdy dzień spędza się w izolacji. To będzie coraz ważniejsze wyzwanie, bo społeczeństwa się starzeją, a jednoosobowych gospodarstw domowych przybywa. Do tego dochodzi kolejny, często pomijany, aspekt. Wykluczenie cyfrowe. Dla wielu starszych osób brak Internetu albo umiejętności korzystania z niego oznacza nie tylko problemy z urzędami, ale też słabszy kontakt z rodziną i mniejsze uczestnictwo w życiu społecznym. To są rzeczy, których nie widać w prostych statystykach dochodowych, jednak w codziennym życiu robią one ogromną różnicę.

Największym błędem byłoby sprowadzenie całego problemu do prostego wyboru. Pieniądze albo psychika. Dane pokazują coś innego. Bez stabilności ekonomicznej trudniej budować relacje, uczestniczyć w życiu społecznym czy dbać o zdrowie psychiczne. Z drugiej strony, same pieniądze nie wystarczą, jeśli człowiek jest samotny i wycofany z życia społecznego.

Wróćmy  raz jeszcze do obrazu zimnego pokoju. Można próbować się przyzwyczaić do chłodu. I czasem to działa. Ale rozsądne rozwiązanie  jest prostsze. Trzeba naprawić kaloryfer. I zadbać o to, żeby ktoś obok nas siedział. Dopiero wtedy bowiem można mówić o realnej jakości życia.

Publikacja dostępna jest w księgarni internetowej Profit: https://ksiegarnia.ue.wroc.pl/wielowymiarowa-ocena-jakosci

Zapraszamy do obejrzenia filmu promującego monografię:

Autorki tekstu: dr Agata Girul, dr hab. inż. Edyta Mazurek, prof. UEW

Kontrast

Zwiększ rozmiar tekstu

Zwiększ odstęp liter

Używaj czcionek przyjaznych dla dyslektyków

Powiększ kursor

Podświetlanie linków

Zatrzymywanie animacji

Resetuj ustawienia