Cła na paczki z Chin. Prof. Mirosław Moroz wyjaśnia, co zmienia się w e-commerce

Zakupy za kilka złotych, darmowa dostawa i paczka, która po kilku lub kilkunastu dniach trafia pod drzwi. Dla wielu osób to codzienność handlu internetowego. Ten model właśnie zaczyna się zmieniać. 

Obrazek dekoracyjny. Po lewej stronie napisy: Nowe cła na paczki z Chin „To próba wyrównania szans europejskiego e-commerce”. Dr hab. Mirosław Moroz, prof. UEW. Po prawej stronie zdjęcie Mirosława Moroza.

O nowych zasadach dotyczących małych przesyłek spoza Unii Europejskiej w „Rozmowie Dnia” Radia Wrocław mówił dr hab. Mirosław Moroz, prof. UEW z Katedry Ekonomiki i Organizacji Przedsiębiorstwa Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. To ekspert w obszarze e-commerce, e-marketingu, e-biznesu i zarządzania zmianą. 

W rozmowie nie chodziło tylko o to, czy zakupy na chińskich platformach będą droższe. Ważniejsze jest to, kto i na jakich zasadach konkuruje dziś w handlu internetowym. 

„Istota tej zmiany polega na wyrównaniu szans polskiego i szerzej, europejskiego e-commerce z produktami chińskimi.”

— Mirosław Moroz, prof. UEW.

Nowe cła na przesyłki spoza UE i opłata 3 euro

Od 1 lipca 2026 roku Unia Europejska stosuje tymczasowe cło w wysokości 3 euro dla niskowartościowych przesyłek do 150 euro importowanych spoza UE. Informuje o tym Komisja Europejska w komunikacie dotyczącym tymczasowej opłaty dla importu niskowartościowego. Podstawą zmian są także rozporządzenie Rady (UE) 2026/382 oraz rozporządzenie wykonawcze Komisji (UE) 2026/1200. Obecne rozwiązanie ma obowiązywać do 1 lipca 2028 roku, a następnie towary mają podlegać standardowym stawkom celnym zależnym od rodzaju produktu. 

Jak wyjaśniał prof. Moroz, nie należy myśleć o tym wyłącznie jako o dopłacie do jednej paczki. Znaczenie ma kategoria celna produktu, czyli sposób przypisania towaru w systemie taryfowym. Dla kupującego brzmi to technicznie, ale skutki są bardzo praktyczne: pojedynczy drobiazg za kilka złotych może przestać być tak opłacalny jak dotąd. 

Przez lata właśnie takie zakupy budowały popularność azjatyckich platform: pasek do zegarka, kabel, uchwyt, element garderoby, dekoracja czy gadżet do domu. Cena była niska, a koszt dostawy często wydawał się niemal niewidoczny. Podobny mechanizm impulsowych zakupów opisaliśmy już w naszym serwisie przy okazji tekstu o ultra fast fashion. Szybki wybór, niska cena i łatwość dodawania kolejnych produktów do koszyka wzmacniają odruch zakupowy. Nowe opłaty mogą osłabić ten odruch, bo pojedynczy tani produkt przestaje być tak oczywistą okazją.

Chińskie platformy sprzedażowe a konkurencja w e-commerce

Najważniejszy w tej rozmowie jest jednak wątek konkurencji. Europejskie sklepy internetowe działają w świecie pełnym obowiązków. Muszą dbać o bezpieczeństwo produktów, ochronę danych osobowych, przejrzystość cen, prawa konsumenta, obsługę reklamacji oraz obowiązki informacyjne. 

W tle są konkretne regulacje, między innymi RODO, dyrektywa Omnibus oraz przepisy dotyczące bezpieczeństwa produktów. Dla klienta oznaczają większą ochronę. Dla sklepu – pracę ludzi, zmiany w systemach, procedury, pilnowanie danych i odpowiedzialność za błędy. 

Takie obowiązki kosztują. Europejski sprzedawca musi uwzględnić je w cenie, organizacji pracy i obsłudze klienta. Dlatego rozmowa o cłach nie jest tylko rozmową o tym, że konsument zapłaci więcej. To także pytanie o warunki konkurencji. 

Jeżeli jedna strona ponosi koszty regulacji, bezpieczeństwa i zgodności z prawem, a druga korzysta z niższych kosztów produkcji, dużej skali oraz tańszej logistyki, przewaga cenowa nie wynika wyłącznie ze sprawniejszej sprzedaży. Prof. Moroz pokazuje właśnie ten mechanizm: za bardzo tanią paczką stoi cały system produkcji, transportu, regulacji i różnic kosztowych. 

Zakupy z Chin, magazyny w Europie i nowe nawyki klientów

W rozmowie pojawił się także wątek logistyczny, ważny z perspektywy Dolnego Śląska. Duże platformy sprzedażowe przygotowują się do zmian, rozwijając magazyny w Europie. Polska, w tym okolice Wrocławia, jest dla takiego modelu atrakcyjna: ma dobre położenie, infrastrukturę i dostęp do dużych rynków. 

To oznacza, że część towarów nie musi już trafiać bezpośrednio do klienta z Azji. Może wcześniej znaleźć się w europejskim magazynie, a dopiero potem zostać wysłana do kupującego. Z perspektywy klienta paczka nadal może dotrzeć szybko. Z perspektywy rynku zmienia się jednak cały model działania. 

Jeśli pojedyncze, bardzo tanie przesyłki będą mniej opłacalne, platformy mogą mocniej zachęcać do większych zamówień, łączenia produktów albo kupowania rzeczy o wyższej wartości. Klient nadal będzie miał szeroki wybór, ale decyzja zakupowa może być mniej impulsywna niż dotąd. 

Rozmowa z prof. Mirosławem Morozem pokazuje, że za opłatą 3 euro kryje się więcej niż korekta w systemie celnym. To zmiana, która dotyka konsumentów, platform sprzedażowych, europejskich sklepów i firm logistycznych. Dla kupujących oznacza większą uważność przy drobnych zakupach. Dla europejskich firm – szansę na bardziej wyrównaną konkurencję. Dla regionów takich jak Dolny Śląsk – możliwe wzmocnienie roli zaplecza logistycznego. 

Wywiad z prof. M. Morozem w Radiu Wrocław – Źródło: Radio Wrocław, „Rozmowa Dnia: Dr hab. Mirosław Moroz o nowych cłach na towary z Chin” 

Autor tekstu: Barbara Grzelczak

Kontrast

Zwiększ rozmiar tekstu

Zwiększ odstęp liter

Używaj czcionek przyjaznych dla dyslektyków

Powiększ kursor

Podświetlanie linków

Zatrzymywanie animacji

Resetuj ustawienia