Rządy Donalda Trumpa, pakiet Omnibus i katastrofa klimatyczna – jak polityka kształtuje przyszłość ESG?  

Czy polityka może zatrzymać zieloną rewolucję w biznesie? Odpowiedź nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Ekspertka UEW – dr Karolina Daszyńska-Żygadło wyjaśnia

Czy polityka może zatrzymać zieloną rewolucję w biznesie dr Karolina Daszyńska-Żygadło

Czym jest ESG i dlaczego o nim głośno? 

ESG to skrót od trzech angielskich słów: Environmental (środowiskowe), Social (społeczne) i Governance (ład korporacyjny). To zestaw zasad, według których firmy powinny działać odpowiedzialnie – dbać o środowisko, ludzi i przejrzystość zarządzania. Jeszcze kilka lat temu ESG było niszowym tematem, dziś jest jednym z najważniejszych trendów w światowym biznesie. Dlaczego? Bo coraz więcej firm i inwestorów rozumie, że troska o planetę i społeczeństwo to nie tylko moda, ale realna szansa na rozwój i przewagę konkurencyjną. 

Donald Trump kontra klimat 

Kiedy w 2017 roku Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone wycofują się z Porozumienia Paryskiego, świat wstrzymał oddech. „I was elected to represent the citizens of Pittsburgh, not Paris” – powiedział wtedy prezydent USA, podkreślając, że interesy amerykańskiej gospodarki są dla niego ważniejsze niż globalne zobowiązania klimatyczne. W kolejnych latach administracja Trumpa zniosła lub osłabiła ponad 100 przepisów chroniących środowisko – od norm emisji dla elektrowni węglowych po standardy dla samochodów. W kampanii wyborczej w 2023 roku Trump powtarzał: „We will not let woke ESG policies dictate how we invest taxpayer money”. 

Czy to oznacza, że biznes w USA przestał dbać o klimat? Wcale nie! Wiele firm, zwłaszcza tych największych, nie tylko nie zrezygnowało z działań proekologicznych, ale wręcz je zintensyfikowało. Microsoft, Apple czy Google inwestują miliardy dolarów w odnawialne źródła energii, ograniczają emisje i stawiają sobie ambitne cele klimatyczne. Dlaczego? Bo wiedzą, że klienci, inwestorzy i partnerzy coraz częściej wybierają firmy odpowiedzialne. 

Pakiet Omnibus w Unii Europejskiej – deregulacja, szansa i… kontrowersje 

W lutym 2025 roku Komisja Europejska ogłosiła tzw. pakiet Omnibus I – zestaw uproszczeń w przepisach dotyczących raportowania ESG. Co się zmienia? Przede wszystkim obowiązek szczegółowego raportowania działań na rzecz zrównoważonego rozwoju obejmie tylko największe firmy – te, które zatrudniają ponad 1000 osób, mają sumę bilansową powyżej 25 milionów euro lub przychody przekraczające 50 milionów euro. To oznacza, że aż 80% firm w Unii Europejskiej, głównie małych i średnich, zostanie zwolnionych z tego obowiązku. Dla nich ESG stanie się dobrowolne. 

Dodatkowo, firmy, które nadal będą musiały raportować, zyskają dwa lata więcej na przygotowanie się do nowych wymogów. Komisja Europejska zapowiada też uproszczenie standardów raportowania i wprowadzenie dobrowolnych, prostszych zasad dla mniejszych przedsiębiorstw. 

Czy to krok wstecz? Tu zaczynają się kontrowersje. Zwolennicy pakietu podkreślają, że uproszczenia mogą przynieść realne korzyści – redukcję biurokracji nawet o 25% dla dużych firm i aż o 35% dla MŚP, co pozwoli skupić się na realnych działaniach, a nie na wypełnianiu setek stron dokumentów. Jednak krytycy ostrzegają, że uproszczenia mogą prowadzić do rozmycia standardów ESG i utraty cennych danych o wpływie firm na środowisko.  

Organizacje pozarządowe alarmują, że uproszczenia mogą zmniejszyć transparentność i utrudnić ocenę rzeczywistego wpływu biznesu na środowisko.  

Z kolei przedstawiciele biznesu argumentują, że dotychczasowe regulacje były zbyt skomplikowane i kosztowne, szczególnie dla mniejszych firm.  

Dyskusje budzi także tempo i sposób wprowadzania zmian. Eksperci ostrzegają przed chaosem legislacyjnym i niepewnością prawną, która może utrudnić firmom dostosowanie się do nowych wymogów.  

Szczególnie gorące spory dotyczą zmian w granicznym podatku węglowym (CBAM) oraz propozycji zastąpienia indywidualnej oceny dostawców certyfikatami regionalnymi. Organizacje pozarządowe obawiają się, że może to prowadzić do rozmycia odpowiedzialności firm za ich łańcuchy dostaw, podczas gdy biznes widzi w tym szansę na uproszczenie procedur i zmniejszenie kosztów. 

Katastrofa klimatyczna nie czeka 

Niezależnie od politycznych decyzji, zmiany klimatu przyspieszają. Według raportu IPCC z 2023 roku, średnia temperatura na Ziemi wzrosła już o 1,1°C w porównaniu z epoką przedindustrialną. Coraz częściej doświadczamy ekstremalnych zjawisk pogodowych – susz, powodzi, pożarów. To nie są odległe zagrożenia, ale rzeczywistość, z którą mierzymy się tu i teraz. 

W tej sytuacji rola biznesu staje się kluczowa. Firmy mają ogromny wpływ na środowisko, ale też ogromny potencjał, by ten wpływ ograniczać. Inwestycje w odnawialne źródła energii, gospodarkę obiegu zamkniętego, innowacje technologiczne – to wszystko nie tylko pomaga chronić planetę, ale też przynosi wymierne korzyści ekonomiczne. 

Polskie firmy na zielonej ścieżce 

Warto podkreślić, że również polskie firmy coraz częściej podejmują konkretne działania na rzecz ochrony klimatu i ograniczania swojego negatywnego wpływu na środowisko – i to nie tylko z powodu przepisów, ale z przekonania, że to się po prostu opłaca. 

Na przykład Grupa LPP, właściciel marek takich jak Reserved czy Cropp, od kilku lat konsekwentnie wdraża strategię zrównoważonego rozwoju. Firma inwestuje w odnawialne źródła energii w swoich centrach logistycznych, ogranicza zużycie plastiku w opakowaniach i rozwija kolekcje ubrań z materiałów przyjaznych środowisku. W 2023 roku LPP zredukowało emisję CO₂ o ponad 20% w stosunku do roku poprzedniego. 

Inny przykład to Żabka, która stawia na elektromobilność i efektywność energetyczną. Sieć sklepów wdraża energooszczędne lodówki, korzysta z zielonej energii i rozwija flotę pojazdów elektrycznych do dostaw. W 2024 roku Żabka uruchomiła pierwszy w Polsce sklep neutralny klimatycznie, w którym zastosowano m.in. panele fotowoltaiczne i systemy odzysku ciepła. 

Również Grupa KGHM, jeden z największych producentów miedzi na świecie, inwestuje w farmy fotowoltaiczne i projekty związane z recyklingiem metali. Firma deklaruje, że do 2030 roku chce osiągnąć neutralność klimatyczną w zakresie własnej produkcji energii. 

Takie przykłady pokazują, że polski biznes nie tylko dostrzega szanse w zielonej transformacji, ale aktywnie je wykorzystuje – niezależnie od zmian w przepisach. 

Biznes widzi szansę w zielonej transformacji 

Pomimo deregulacji i uproszczeń, coraz więcej firm dostrzega, że działania na rzecz ochrony klimatu to nie tylko obowiązek, ale przede wszystkim szansa. Jak mówi Satya Nadella, prezes Microsoftu: „We believe that sustainability is not only good for the planet, but also for business”. Odpowiedzialność środowiskowa staje się atutem w walce o klientów, inwestorów i najlepszych pracowników. 

W praktyce oznacza to, że nawet jeśli prawo nie wymaga już szczegółowego raportowania ESG, wiele firm i tak będzie to robić – bo tego oczekują ich partnerzy biznesowi, konsumenci i rynki finansowe. Zielone certyfikaty, transparentność działań, inwestycje w innowacje – to wszystko buduje przewagę konkurencyjną. 

Podsumowanie – polityka to nie wszystko 

Polityka może spowalniać lub przyspieszać zieloną transformację, ale nie jest w stanie jej zatrzymać. Biznes coraz lepiej rozumie, że przyszłość należy do tych, którzy potrafią łączyć rozwój z troską o środowisko i społeczeństwo. Pakiet Omnibus w Unii Europejskiej to szansa na uproszczenie przepisów i skupienie się na realnych działaniach, ale też źródło kontrowersji i wyzwań. Przyszłość ESG w Europie będzie zależeć od umiejętności znalezienia równowagi między uproszczeniem a skutecznością regulacji – i od tego, czy firmy, niezależnie od przepisów, będą gotowe szukać w zrównoważonym rozwoju nie tylko ryzyk, ale i autentycznych szans. 

Zobacz całe nagranie na YouTube

Kontrast

Zwiększ rozmiar tekstu

Zwiększ odstęp liter

Używaj czcionek przyjaznych dla dyslektyków

Powiększ kursor

Podświetlanie linków

Zatrzymywanie animacji

Resetuj ustawienia