Czy Unia Europejska rzeczywiście „zaspała” w obszarze bezpieczeństwa? A może – mimo opóźnień i zaniechań – wciąż dysponuje potencjałem, który można uruchomić pod warunkiem wspólnego działania? O programie SAFE, europejskich dylematach zbrojeniowych i konsekwencjach dla polskiej gospodarki mówił w Radiu Wrocław dr hab. Przemysław Skulski, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

Program SAFE – impuls potrzebny, ale nie darmowy
Unijny program SAFE, w ramach którego Polska może sięgnąć po około 44 mld euro, bywa w debacie publicznej przedstawiany skrajnie: od „ratunku dla europejskiej obronności” po „kolejną iluzję finansową”. Jak podkreśla prof. Skulski, warto oddzielić emocje od faktów. To pożyczka, a nie dotacja – środki trzeba będzie spłacić. Jednocześnie warunki finansowe są dziś korzystne: dziesięcioletnia karencja, długi okres spłaty (sięgający kilku dekad) oraz oprocentowanie powiązane z obligacjami unijnymi, obecnie na poziomie około 3 proc.
Kluczowe jest jednak coś innego: SAFE tworzy przestrzeń budżetową. Dzięki unijnym środkom państwa członkowskie mogą uwolnić własne pieniądze i przeznaczyć je na zakupy poza Europą – choćby w Stanach Zjednoczonych czy Korei Południowej – bez łamania unijnych zasad. Warunek programu dotyczy wyłącznie środków z SAFE: 65 proc. wartości zakupów musi być realizowane w Europie, krajach EFTA oraz wybranych państwach partnerskich, w tym w Wielkiej Brytanii i Ukrainie.
Wspólna Europa albo kosztowna zależność
W rozmowie wybrzmiała mocna teza: Europa nie jest słaba – jest podzielona. Potencjał gospodarczy, technologiczny i militarny Unii pozostaje znaczący, ale tylko wtedy, gdy państwa członkowskie „grają do jednej bramki”. Przez dekady bezpieczeństwo traktowano jako obszar drugorzędny, co dziś skutkuje brakami – choćby w produkcji podstawowej amunicji kalibru 155 mm.
Przemysław Skulski zwraca uwagę na ryzyka wynikające z nadmiernego uzależnienia od zagranicznych dostawców zaawansowanych technologii wojskowych. W przypadku części systemów – jak samoloty F-35 czy wyrzutnie HIMARS – kontrola oprogramowania pozostaje po stronie producenta, co w skrajnych sytuacjach może ograniczać realną swobodę użycia sprzętu. To nie argument przeciwko zakupom zagranicznym, lecz za równoważeniem ich rozwojem własnych kompetencji przemysłowych i serwisowych.
„Europa nie jest bezbronna. Warunek jest jeden: musi stanowić jedność” – podkreśla prof. Przemysław Skulski.
Polska gospodarka: wielka szansa i duże ryzyko
Czy środki z SAFE mogą stać się impulsem rozwojowym dla polskiego przemysłu zbrojeniowego, a szerzej, dla całej gospodarki? Ekspert UEW odpowiada: tak, ale pod warunkiem rozsądnego i transparentnego wydatkowania. Deklaracje o przeznaczeniu nawet 70 – 80 proc. środków na krajowy przemysł brzmią obiecująco, jednak same pieniądze nie rozwiązują wszystkiego.
Produkcja zbrojeniowa ma swoje ograniczenia: moce wytwórcze, dostęp do technologii, konieczność budowy nowych zakładów i linii produkcyjnych. Do tego dochodzi problem znany na całym świecie – zawyżanie cen przez rodzimych producentów, określane w Wielkiej Brytanii mianem „patynowania złotem”. Bez skutecznej kontroli publiczne miliardy mogą nie przełożyć się na realne zwiększenie zdolności obronnych.
W szerszym ujęciu SAFE może jednak działać jak koło zamachowe koniunktury: inwestycje w obronność pociągają za sobą rozwój sektora materiałowego, energetyki, logistyki czy badań i rozwoju. To właśnie w tych obszarach Polska ma szansę wzmocnić swoją pozycję w europejskich łańcuchach wartości.
Surowce, Chiny i nuklearna rzeczywistość
Rozmowa dotknęła także kwestii zależności od surowców krytycznych, w których Chiny mają silną pozycję negocjacyjną. Europa nie powinna dążyć do konfrontacji, lecz do zwiększania własnej samodzielności w obszarach kluczowych dla bezpieczeństwa i przemysłu przy jednoczesnym utrzymaniu kanałów dialogu.
W tle powraca również temat odstraszania nuklearnego. Europa dysponuje realnym potencjałem – Francja i Wielka Brytania są mocarstwami atomowymi – jednak modernizacja systemów przenoszenia i odejście od międzynarodowych porozumień rozbrojeniowych zwiększają globalną niepewność.
Co dalej?
Program SAFE nie jest cudownym lekarstwem. Jest narzędziem, które może wzmocnić bezpieczeństwo i gospodarkę – albo stać się kolejnym kosztownym błędem. O wyniku zdecydują jedność europejska, jakość decyzji inwestycyjnych i przejrzystość wydatkowania środków.
badania.uew.pl – bo świat potrzebuje kompetentnych głosów, gdy informacyjny zgiełk zagłusza rozsądek.
Autor tekstu: Barbara Grzelczak



