Czy chcemy być tylko montownią Europy? Dlaczego Polska powinna podwoić wydatki na naukę. Ekspert Agnieszka Bem wyjaśnia

Czy chcemy być tylko montownią Europy? Dlaczego Polska powinna podwoić wydatki na naukę

dr hab. Agnieszka Bem prof. UEW

ekspertka Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu

Z uwagą słuchałam expose premiera Donalda Tuska, z nadzieją, że usłyszę dobre wieści dla naukowców. Tymczasem pan premier zapomniał nawet wymienić ministra ds. nauki. Martwi mnie to tym bardziej, że kwestia badań naukowych nie zajmowała również ważnego miejsca w programach wyborczych, żeby nie powiedzieć, że była pomijana.

Tymczasem rzeczywistość jest taka, że wydajemy na naukę i edukację wyższą zaledwie 30%-50% tego, co wydają wiodące kraje europejskie. Wydajemy również istotnie mniej niż nasi sąsiedzi (60–70%, Czechy, Słowenia). Od 2015 coraz mniej przeznaczamy na te cele ze źródeł publicznych.

Jeżeli chodzi o publiczne wydatki na naukę, zajmujemy 19 miejsce w Unii Europejskiej, a 16 jeżeli weźmiemy pod uwagę wydatki ogółem. Publiczne wydatki na edukację wyższą plasują nas na 10 miejscu. I mówimy tutaj o wydatkach w relacji do PKB a nie per capita, bo przecież 1% PKB Niemiec oznacza dużo większe nakłady niż 1% Polski.

Rozumiem, że kiedy kołdra budżetowa jest za krótka, łatwo jest ograniczyć wydatki naukę czy badania i rozwój, i skupić się na „tu i teraz”, kusząc elektorat kolejnymi programami socjalnymi. Efekty takich oszczędności nie będą widoczne od razu, ale w dłuższej perspektywie to powolna śmierć dla naszej gospodarki.

Dlaczego nauka i edukacja wyższa są takie ważne? Bo do tej pory nasz wzrost gospodarczy nie opierał się na efektach rodzimej działalności naukowej ale w dużej mierze na innowacyjności „importowanej” wraz z napływem kapitału zagranicznego. Ale ten model się powoli wyczerpuje i jeśli nie chcemy być tylko montownią Europy musimy znaleźć nowe motory wzrostu. Nasze wynagrodzenia rosną i niedługo nie będziemy już mogli konkurować tanią siłą roboczą.

Takim nowym motorem są badania naukowe (podstawowe i aplikacyjne) i edukacja wyższa. Oznacza to nowe rozwiązania i technologie, ale także wykształcone kadry, które te innowacje potrafią wdrażać w przedsiębiorstwach. Dzięki kapitałowi ludzkiemu i zmianie strukturalnej w gospodarce możemy pchnąć nasz rozwój na zupełnie nowe tory.

Wydatki na badania i rozwój są skorelowane ze wzrostem produktywności. Dzięki temu, choć w przyszłości będzie nas mniej, będziemy wypracowywać wyższe PKB, będziemy pracować mądrzej a nie ciężej!

I co ważne, ogromną rolę odgrywa tu sektor publiczny – przykład Stanów Zjednoczonych czy Chin pokazuje fundamentalną rolę środków publicznych w prowadzeniu badań podstawowych.

Spójrzmy na Chiny – jeszcze kilka lat temu terminem „chińszczyzna” pogardliwie określaliśmy produkty niskiej jakości, a Chiny były często posądzane o kradzież własności intelektualnej firm, które poszukiwały tam taniej siły roboczej. Dzisiaj Chiny są liderem, zaraz po USA, jeśli chodzi o wydatki na naukę – przeznaczają na ten cel więcej niż cała Unia Europejska. Taka ścieżka rozwoju, choć może w mniejszej skali, może być realizowana również przez nasz kraj.

Jeśli więc chcemy doganiać Europę powinniśmy nasze wydatki na naukę podwoić – zarówno publiczne, jak i ogółem. Należy zachęcać przedsiębiorstwa do inwestowania w innowacje, jednocześnie inwestując w badania podstawowe i aplikacyjne oraz edukację wyższą!

Panie Premierze, Panie Ministrze, proszę pamiętać o nauce, to inwestycja w naszą przyszłość!

Musimy spojrzeć na rozwój naszego kraju z perspektywy dłuższej niż kadencja Sejmu!

Kontrast

Zwiększ rozmiar tekstu

Zwiększ odstęp liter

Używaj czcionek przyjaznych dla dyslektyków

Powiększ kursor

Podświetlanie linków

Zatrzymywanie animacji

Resetuj ustawienia