Pod koniec maja 2026 roku w Dublinie AACSB wspólnie z Academy of Management uruchomiła raport „A Framework for Research Impact: Insights, Pathways, and Calls to Action” i przesunęła rozmowę o wpływie badań z poziomu deklaracji na konkretne mechanizmy oceny, finansowania i akredytacji (materiały konferencyjne AACSB, sesja otwierająca). Najważniejszy wniosek dla szkół biznesu i ekonomii jest niewygodny. Środowisko w dużej mierze zgadza się, że dominujące metryki nie mierzą wpływu, a mimo to wciąż traktuje publikację w prestiżowym czasopiśmie jako cel sam w sobie. To nie jest spór o to, czy jakość ma znaczenie. To pytanie, czy potrafimy ją mierzyć w sposób, który oddaje rzeczywistą wartość nauki dla gospodarki i społeczeństwa.

Diagnoza, co do której panuje zgoda
Skala problemu jest dobrze udokumentowana. W wystąpieniu otwierającym Andrew Hoffman z University of Michigan przypomniał, że rocznie ukazuje się około pięciu milionów artykułów naukowych, a znacząca ich część nigdy nie zostaje zacytowana (keynote A. Hoffmana, AACSB Research Impact Conference 2026). Jednocześnie mniej niż 10 procent badań szkół biznesu jest cytowanych poza światem akademickim, a liderzy biznesu konsekwentnie wskazują, że prace uczelni nie odpowiadają na ich problemy (materiały konferencyjne, sesja o budowaniu kultury badań).
Źródłem napięcia jest narzędzie, którym mierzymy sukces. Wskaźnik wpływu czasopisma powstał, by ułatwić bibliotekarzom decyzje o prenumeracie, a z czasem stał się kryterium oceny pojedynczych uczonych przy zatrudnieniu i awansie (materiały konferencyjne, sesja o pomiarze wpływu). Konsekwencją jest klasyczny błąd zarządczy, polegający na nagradzaniu jednego zachowania w nadziei na zupełnie inny rezultat. Co istotne, apetyt na zmianę jest już wyraźny. Według danych przywołanych na konferencji 87 procent dziekanów i 82 procent kadry uznaje, że o jakości badań decyduje także ich istotność i wpływ, a nie sam rygor metodologiczny (materiały konferencyjne, sesja otwierająca).
Co nowego proponuje rama AACSB
Raport nie zatrzymuje się na krytyce. Jego rdzeniem jest przejście od liniowego modelu, w którym wpływ jest czynnością następującą po publikacji, do modelu współtworzenia wiedzy, w którym badacze i interesariusze pracują razem od początku. W tej logice badania, dydaktyka i zaangażowanie społeczne to trzy połączone kanały oddziaływania, a nie konkurujące obowiązki (materiały konferencyjne, sesja otwierająca). Znajduje to odzwierciedlenie w standardach akredytacyjnych AACSB 2026, które integrują wpływ w sekcji „Pathways to Impact”.
Z tego wynika praktyczna rekomendacja, powtarzana w Dublinie w różnych odsłonach. Zamiast jednej liczby potrzebny jest portfel wpływu, który łączy publikacje, granty, kształcenie doktorantów i zaangażowanie, a przy tym odróżnia oddziaływanie na praktykę gospodarczą od oddziaływania na politykę publiczną i nagradza oba osobno. Towarzyszy temu trzeźwa uwaga o mechanizmie zmiany. Reforma kryteriów oceny zadziała tylko wtedy, gdy będzie jej towarzyszyć reforma obciążeń, ponieważ to czas badaczy, a nie deklaracje, jest realnym zasobem (materiały konferencyjne, sesja o pomiarze wpływu). Dla zespołów, które nie chcą budować systemu od zera, gotowym punktem wyjścia jest rama oceny wpływu społecznego opracowana przez Australian Business Deans Council, porządkująca rezultaty i zaangażowanie według grup interesariuszy oraz etapów ścieżki wpływu.
Dowody, że to jest wykonalne
Najmocniejszym argumentem konferencji nie były postulaty, lecz przykłady. Irlandzkie centrum badawcze FutureNeuro pokazało, że model nastawiony na wpływ daje się pogodzić z doskonałością naukową. Skupia ono ponad trzydzieści zespołów w ośmiu uczelniach i czterech szpitalach, jego publikacje są cytowane blisko dwukrotnie częściej niż średnia w dziedzinie, a powstała na jego bazie spółka pozyskała dwadzieścia milionów euro na rozwój leku, z udokumentowanym oddziaływaniem na pacjentów (materiały konferencyjne, sesja o uczeniu się od innych dyscyplin).
Po stronie szkół biznesu University of Pittsburgh przebudował kryteria awansu, poszerzając je o praktykę, politykę i zaangażowanie publiczne oraz wspierając zespoły wydziałowe finansowaniem zalążkowym (materiały konferencyjne, sesja o budowaniu kultury badań). Z kolei współpraca Trinity College Dublin z partnerem technologicznym przełożyła badania na język decyzji gospodarczych, szacując potencjał sztucznej inteligencji dla irlandzkiej gospodarki na poziomie liczonym w setkach miliardów euro (materiały konferencyjne, sesja o wpływie badań na politykę i praktykę). Wreszcie europejski sojusz uczelni działający wokół odpowiedzialnej sztucznej inteligencji pokazał, że finansowanie pod wpływ wymaga traktowania go jako zasady projektowej, a nie zadania komunikacyjnego dopisywanego na końcu wniosku, oraz że sieć współpracy musi istnieć wcześniej, a nie być montowana pod konkretny konkurs (materiały konferencyjne, sesja o finansowaniu wpływu).
Co to oznacza dla środowiska badawczego
Dla uczelni ekonomicznej wnioski z Dublina układają się w spójny program, a nie w zbiór luźnych haseł. Po pierwsze, wpływ przestaje być dobrowolnym dodatkiem i staje się przedmiotem oceny akredytacyjnej oraz oczekiwań grantodawców, co przesuwa go z marginesu do centrum strategii badawczej. Po drugie, zmiana, która ma być trwała, wymaga nie tylko nowych kryteriów, lecz także ochrony czasu badaczy i wspólnego języka opisu wpływu, bez którego ocena pozostanie niespójna i pracochłonna. Po trzecie, doświadczenia innych dziedzin i ośrodków pokazują, że istotność i rygor nie są przeciwieństwami, lecz dwiema stronami tej samej monety.
Z perspektywy Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu rama AACSB nie wyznacza nowego kierunku, lecz porządkuje ten, który Uczelnia już obrała. To, co raport opisuje jako ekosystem wpływu, czyli strategię, role i zespoły odpowiedzialne za wpływ badań, ich ewaluację i komunikację naukową, wyodrębniony obszar „Wpływ społeczny” na badania.uew.pl oraz prowadzone od lat przygotowania do akredytacji AACSB, w UEW już działa i jest konsekwentnie rozwijane. Raport pozwala opisać te działania wspólnym językiem i ocenić ich spójność, zamiast budować je od nowa.
Dla badaczek i badaczy Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu praktyczny krok jest prosty i nie wymaga czekania na zmiany systemowe. Warto już teraz opisywać własne projekty w kategoriach ścieżki wpływu, czyli wskazywać interesariuszy, planowane oddziaływanie oraz dowody, które będzie można zgromadzić. To samo myślenie, którego oczekują dziś najlepsze konkursy grantowe i które porządkuje rama AACSB. Raport „A Framework for Research Impact” jest dostępny w zasobach AACSB i stanowi dobry punkt odniesienia dla zespołów planujących nowe badania.
Autor tekstu: Justyna Morawska-Płoskonka, Agnieszka Dramińska



