Cła, umowa społeczna i „America First”. Prof. Bożena Ryszawska analizuje działania administracji Donalda Trumpa 

Jesienią minie rok od rozpoczęcia II kadencji Donalda Trumpa na stanowisku prezydenta USA i nie da się ukryć, że jego styl uprawiania polityki czyni go współodpowiedzialnym za rozchwianie globalnych rynków. Czy w tym szaleństwie jest metoda? Na to pytanie odpowiedzi szukała dr hab. Bożena Ryszawska, prof. UEW w rozmowie z Pawłem Czumą, redaktorem naczelnym Echo24. 

Cła, umowa społeczna i „America First”. Prof. Bożena Ryszawska analizuje działania administracji Donalda Trumpa 

Drastyczne cięcia w sferze budżetowej, zapowiedź ograniczenia amerykańskiej obecności w Europie, emocjonalne spotkanie z Wołodymyrem Zełeńskim, wprowadzane i następnie odwoływane cła. To tylko niektóre z najważniejszych wydarzeń w trakcie II kadencji prezydenckiej Donalda Trumpa – a nie minął nawet rok od jej rozpoczęcia. Dr hab. Bożena Ryszawska, prof. UEW w programie „Czas dla ekonomii” omawia podstawy, za jakimi stoi styl uprawiania polityki Trumpa, prezentując również głębsze przyczyny sukcesu Trumpa w ostatnich wyborach prezydenckich. 

W pierwszej części rozmowy prof. Bożena Ryszawska zwróciła uwagę na sytuację gospodarczą ostatnich kilkudziesięciu lat, która doprowadziła do wyboru Trumpa na 45. i 47. prezydenta Stanów Zjednoczonych: 

„W ostatnich 35 latach postawiono na globalizację, wprowadzając model kapitalizmu zwany neoliberalnym (z otwartym rynkiem, ze swobodą przepływów kapitału, osób i usług), w którym amerykańska przewaga innowacyjna i technologiczna została wykorzystana do realizacji głównego celu kapitalizmu, czyli hasła «ma być taniej». Model ten realizowano m.in. poprzez outsourcing do krajów zapewniających tańszą produkcję – przede wszystkim do Azji. Marże z tej taniej produkcji przejmowali natomiast przedsiębiorcy amerykańscy.” 

Prof. Ryszawska podkreśliła przy tym nierówny podział zysków i przekształcenia w strukturze amerykańskiej gospodarki, które były jednymi z głównych tematów kampanii wyborczej Trumpa:  

„Z biegiem lat okazało się, że zyski z tańszej, zglobalizowanej produkcji spływały nie do wszystkich obywateli, lecz były kumulowane przede wszystkim w sektorze finansowym. Wielu autorów pisze o przejściu do tzw. kapitalizmu finansowego, w którym amerykańska gospodarka koncentruje się w kilku sektorach: IT, przemyśle zbrojeniowym i przede wszystkim sektorze finansowym, nie tworząc wystarczająco wielu miejsc pracy dla osób z przygotowaniem technicznym (stąd mamy zjawiska takie jak Pas Rdzy czy bankructwo miasta Detroit). Główna teza Trumpa i jego doradców mówi więc o tym, że tak dalej być nie może.” 

W odejściu amerykańskiej gospodarki od klasycznie rozumianej produkcji ekspertka UEW upatruje również przyczyny wzrostu znaczenia krajów azjatyckich i obecnej potęgi Chin, które w ostatnich kilku latach zaczęły realnie zagrażać dominacji USA – nie tylko w sferze gospodarczej, lecz także politycznej: 

„Po latach [globalizacji] okazało się, że kończy się przewaga Amerykańów uzyskana dzięki potędze dolara i potędze militarnej. Dzisiaj Chiny i kraje Azji, które przez lata były ubogimi wykonawcami zleceń, stały się istotnymi podmiotami gospodarczymi dysponującymi nie tylko zdolnościami produkcyjnymi, lecz także innowacjami, wykształconymi pracownikami, własnym know-how czy zdolnością do wdrażania nowych technologii. Potęga gospodarcza, którą Azja zbudowała, staje się dziś również potęgą polityczną”. 

W tym kontekście prof. Ryszawska zwraca uwagę na skierowanie uwagi administracji Trumpa na sprawy wewnętrzne Stanów Zjednoczonych, które mają na celu nie tylko poprawę dobrobytu pojedynczych obywateli, ale też przywrócenie atrakcyjności amerykańskiego modelu rozwojowego: 

„Hasło «America First», głoszone nie tylko przez Trumpa, ale też przez jego doradców (wśród których znajdziemy przecież świetnie wykształconych ekonomistów, takich jak np. Stephen Miran) mówi o tym, że Ameryka musi się odbudować, tzn. musi się reindustrializować. W myśl tego hasła Amerykanie mają podejmować te działania, które stawiają ich kraj na pierwszym planie: odbudowa przemysłu miałaby więc na celu poprawę dobrobytu obywateli USA. Oprócz tego Ameryka planuje wycofać się z interwencjonizmu militarnego – z bycia «globalnym szeryfem», który finansuje porządek światowy. Bronione mają być przede wszystkim interesy Ameryki, definiowane obecnie wrogo wobec Chin będących konkurentem nie tylko gospodarczym, lecz także politycznym”. 

Według prof. Ryszawskiej odbudowie amerykańskiego potencjału mają służyć również wysokie cła nakładane na partnerów gospodarczych – zarówno z krajów Azji, jak też Europy Zachodniej. Ze względu na realizowany w ostatnich dziesięcioleciach model rozwojowy nie jest to jednak takie proste: 

„Poprzez wysokie cła Amerykanie próbują zablokować import, który obecnie jest głównym kierunkiem napływu dóbr konsumpcyjnych do USA. W ten sposób Stany Zjednoczone proponują importerom przeniesienie produkcji właśnie do Ameryki. Istnieją jednak realne problemy, bowiem nie chodzi tylko o przeniesienie kapitału czy uruchomienie fabryk – trzeba mieć także wykształconych pracowników, którzy te maszyny obsłużą. Z analiz wynika natomiast, że w chwili obecnej Amerykanie, wskutek całkowitego odejścia od kształcenia zawodowego, nie dysponują siłą roboczą posiadającą kompetencje do tego typu pracy”. 

Pomimo niedostatecznego przygotowania Ameryki na zmiany prof. Ryszawska dostrzega jednak skuteczność Trumpa realizowaną m.in. poprzez specyficzny styl uprawiania polityki: 

„Trump poprzez swój «aktorski» styl uprawiania polityki, który doskonale widzieliśmy w grze z wprowadzaniem i wycofywaniem ceł, osiąga rezultaty o wiele szybciej: działa jednostronnie, straszy, później się wycofa, ale koniec końców uzyskuje zamierzone efekty. Cały ten «performens» ma na celu wysłanie komunikatu, który został już odczytany nie tylko w Chinach czy Azji, ale również, jeśli weźmiemy pod uwagę finansowanie spraw związanych z bezpieczeństwem, w Europie”. 

Na pytanie o słuszność metod, którymi Trump realizuje swoją politykę, prof. Ryszawska odpowiedziała następująco: 

„Wydaje mi się, że nawet jeśli nie podoba nam się polityka Trumpa, to jednak musimy zaakceptować fakt nadchodzącej zmiany. Najważniejszym jej elementem jest to, że dotychczas obowiązująca umowa społeczna między politykami a obywatelami już nie działa: potrzeba nowej umowy, nowego dialogu i nowego określenia celów. Generowanie zysków nadal pozostaje istotne, ale ludzie chcą dziś również sprawiedliwości, redystrybucji czy likwidowania nierówności. Stąd wynika napięcie pomiędzy Demokratami a Republikanami, w którym pierwsi optują bardziej za wolnością rynkową i globalizacją, a drudzy za większą rolą państwa.” 

Ekspertka UEW wskazała również przyczyny sukcesu Trumpa w wyborach, podając jako główny powód lepsze wyczucie społecznych nastrojów, jakim wykazali się Republikanie. Prof. Ryszawska podkreśliła również aktywną rolę państwa w rozwiązywaniu problemów, z jakimi aktualnie boryka się amerykańskie społeczeństwo:

W tej chwili to jednak Republikanie lepiej diagnozują problemy dotykające Amerykanów i szukają ich rozwiązania – bo to jest zapisane w umowie społecznej. Przecież żadna władza nie utrzyma się na stanowisku, jeśli nie będzie realizowała interesu obywateli poprzez zapewnianie odpowiedniej płacy, szansy na rozwój czy podstawowych usług społecznych. Obecna sytuacja pokazuje, że w stawienie czoła wyzwaniom (np. redystrybucję bogactwa, kryzys klimatyczny, bezpieczeństwo) trzeba zaangażować wszystkich aktorów, w tym również państwo – same mechanizmy rynkowe nie rozwiążą dziś tych problemów. Paradoksalnie to właśnie Trump, czyli przedstawiciel najbogatszych elit, lepiej dostrzegł, że poprzednie władze na dłuższą metę tej umowy społecznej nie realizowały”.

Całej rozmowy wysłuchasz w serwisie telewizji Echo24: https://echo24.tv/pl/757_programy/859_rozmowa/86744_czy-w-szalenstwie-trumpa-jest-metoda.html 

Autor tekstu: Sebastian Rogalski

Kontrast

Zwiększ rozmiar tekstu

Zwiększ odstęp liter

Używaj czcionek przyjaznych dla dyslektyków

Powiększ kursor

Podświetlanie linków

Zatrzymywanie animacji

Resetuj ustawienia