Wodór na zakręcie przyszłości transportu. Czy autobusy wodorowe to tylko chwilowa moda, czy może realna alternatywa dla spalinówek i klasycznych elektryków? Ekspert zaproszony przez Wyborczą przyznaje – wodór może zrewolucjonizować transport publiczny, ale pod pewnymi warunkami. Kluczowe są rozwój infrastruktury, dostępność zielonego wodoru oraz efektywność ekonomiczna.

Wodorowy autobus = elektryk z charakterem
Rozmowa została przeprowadzona z dr Pawłem Brusiło – adiunktem Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu oraz członkiem Sieci Ekspertów Komisji Europejskiej Team Europe Direct. Dr Brusiło od lat specjalizuje się w politykach transformacji energetycznej i rozwoju gospodarki wodorowej. Podkreśla, że choć autobusy wodorowe są technicznie elektrykami, nie korzystają z baterii, lecz ogniw paliwowych, co pozwala na szybkie tankowanie i dłuższy zasięg.
Badania z Kalifornii: wodorowce bardziej opłacalne
W trakcie badań prowadzonych przez dr. Brusiło w Kalifornii okazało się, że przewoźnicy początkowo entuzjastycznie nastawieni do autobusów bateryjnych, zmieniali zdanie, gdy pojawiła się potrzeba konwersji całej floty. Wysokie koszty infrastruktury ładowania, ograniczona dostępność i efektywność pojazdów elektrycznych spowodowały, że wielu operatorów zaczęło inwestować w pojazdy wodorowe. W praktyce autobusy elektryczne trafiały na „ławki rezerwowych”, wykorzystywane jedynie na krótkich trasach i w godzinach szczytu.
Autobusy wodorowe w Polsce już jeżdżą
Wodorowe autobusy to już nie tylko wizja – to rzeczywistość na polskich drogach. Wałbrzych jako jedno z pierwszych miast przetestował je w wymagającym, górskim terenie. Testy wypadły pozytywnie, co zaowocowało zakupem 14 autobusów Solaris Urbino 12 Hydrogen, które już kursują liniowo. Kolejne miasta, m.in. Poznań, Gdańsk, Kraków, Lublin czy Katowice, również inwestują w ten typ pojazdów. Zdaniem eksperta, rozbudowa infrastruktury tankowania oraz wsparcie rządu i samorządów są kluczowe, by wykorzystać potencjał rodzimych producentów.
Cena, technologia, ekologia – co wybierze miasto?
W wywiadzie poruszono również aspekty kosztowe – zakup wodorowych autobusów nadal jest droższy niż klasycznych modeli elektrycznych. Jednak w dłuższej perspektywie wodór może być bardziej opłacalny, zwłaszcza przy wsparciu z funduszy unijnych i rozwoju infrastruktury tankowania, a także opracowaniu systemu ulg dla inwestorów prywatnych.
Eksperci wskazują, że rozwój technologii wodorowych może być szansą na nowe specjalizacje i miejsca pracy. Warto już teraz inwestować w badania i rozwój, by nie zostać w tyle w wyścigu o czysty transport.
Autobusy wodorowe, choć technicznie zaliczane do elektryków, oferują zupełnie inne podejście do mobilności – z szybkim tankowaniem, długim zasięgiem i większą elastycznością operacyjną. Badania prowadzone przez dr. Pawła Brusiło w Kalifornii pokazały, że to właśnie wodorowce lepiej sprawdzają się przy pełnej transformacji flot. Przykład Wałbrzycha i innych polskich miast pokazuje, że technologia ta ma realne szanse na upowszechnienie.
Jeśli Polska chce utrzymać tempo zielonej transformacji i wykorzystać potencjał rodzimych producentów, konieczne będzie wsparcie dla rozwoju infrastruktury oraz obniżenie kosztów produkcji wodoru. Wodorowa przyszłość transportu zaczyna się teraz – warto być jej częścią.
Więcej informacji w wywiadzie na stronie: https://wyborcza.pl/AkcjeSpecjalne/7,183971,31819147,autobusy-wodorowe-to-tez-elektryki-ale-inne.html



